Kiedyś Banshee było obiektem twoich nastoletnich westchnień, okupującym miejsce na plakatach w pokoju pełnym kompleksów. Potem przyszła kolej na kabriolet, który kosztował cię majątek, ale zapewnił przejażdżki życia. A teraz? Wsiadasz za kółko maszyny o pół wieku młodszej od ciebie, z pełną świadomością, że to może być twój ostatni, za to najpiękniejszy rajd. Oto Bravado Banshee GTS: tak właśnie wygląda happy end.