W Los Santos to klasyk. Pierwszym autem był Obey 8F Drafter. W 9F zaliczyłeś pierwszy mandat za jazdę na podwójnym gazie, a w wersji kabrio wreszcie udało się umówić na coś więcej niż tylko przejażdżkę. Potem pojawił się 10F i przepadłeś. Wydawało się, że osiągnąłeś szczyt motoryzacyjnej doskonałości. Aż w progu stanął Benny i uświadomił ci, że ideał to dopiero punkt wyjścia. I wiesz co? Miał rację.