W pewnym momencie pytanie „ile wyciąga\" jest równie bezzasadne jak pytanie kolesia, który właśnie przebił ci żebra gołą pięścią, „No to ile bierzesz na klatę\"? To po prostu nie ma sensu. Nie chodzi też o styl, bo lekkie muśnięcie pedału gazu sprawia, że wóz i tak przeistacza się w rozmytą plamę. Gdzieś tam w głębi ducha czujesz pragnienie, które tylko ten samochód jest w stanie zaspokoić, a i tak brak ci kręgosłupa, by odmówić.